Jest godzina 1:20 w nocy a ja nie mogę spać. Tak zwany jet-lag trzyma mnie w najlepsze. Postanowiłem zatem opisać mój pierwszy dzień w Indiach.
Przed wyjazdem, każdy mi mówił, “tylko nie zdradzaj nikomu, że jesteś pierwszy raz w Indiach”. Cóż. Powiem tak, nie musze tego robić, bo to widać i słychać i czuć. Pierwszego wrażenia nie jestem w stanie porównać z niczym innym w moim życiu, a uważam, że już sporo widziałem, sporo przeżyłem.
Kiedy wylądowaliśmy w nocy w stolicy państwa Indii, udaliśmy się w miejsce taksówek prepaid, gdzie wytłumaczyłem gdzie chce się dostać: Ajay hotel, ulica Main Bazar, dzielnica Pahar Ganj…. gościu w małej budce wyliczył nam jakies 400 rupi, taksiaż szybko nas wyhaczył i ruszyliśmy przez miasto. Delhi nocą ukazało się nam z….. najgorszej strony – a raczej z indyjskiej strony, ciemno, głucho, przy ulicach ludzie siedzący przy ogniach, a im głębiej w miasto tym ulice coraz węższe, coraz brudniej, gdzieniegdzie szwędające sie psy. Budynki straszyły zwisającymi kablami, rozpadającymi się ścianami…. Tabliczki z nazwami ulic? Zapomnij, Numery budynków? Chyba kpisz…
Kierowca od razu wyczuł, że my pierwszy raz… wywiózł nas niewiadomo gdzie, conajmniej z 3 km od miejsca gdzie chcieliśmy dojechać. Przerażeni lekko, po jakimś czasie stwierdziliśmy, że trzeba szukać jakiegokolwiek miejsca do spania. Kierowca zapukał o 3 w nocy do travel agency open 24 godziny na dobę. Po 5 minutach staliśmy przed jakimś dziwnym hotelem. Sprawdziłem pokój i przystąpiłem do mojej pierwszej negocjacji ceny w Indiach… z 3300 rupi doszedłem do 1500 rupi za noc dla 2 osób….
Rano, zmęczeni, koło godziny 11 wyszliśmy z naszego pokoju z oknem na jakiś składzik. (wyobraź sobie, że rano przez firanki nie dochodzi żaden promień światła, rozsuwasz firanki I widzisz widok na pomieszczenie 2m x 2m, gdzie jest jakaś drabina I miotła)… wyszliśmy z pokoju I od razu nas przyczaił jakiś hindus, który pytał, czy co chcemy robić, gdzie chcemy isc, nalegał abyśmy odwiedzili travel ofice , w którym dostaniemy mapę.
My wszystko wiemy, mamy mapę, gps ochoczo mówi gdzie jesteśmy…. śmieci po prawej udostępniają nam ochoczy smrodzik ale co tam…idziemy do travel ofice, posłuchać zawsze można co mają do powiedzenia. Otwiera nam ten sam hindus, który miał nocną zmianę I podpowiedział nam hotel w którym spaliśmy.
Czy musze im mówić, że jestem pierwszy raz w Indiach? hehe… Nie musze. To widać I słychać I czuć.
Po jakieś godzinie wychodzimy z kupioną wycieczką stworzoną specjalnie dla nas. Dostaniemy samochód wraz z kierowcą na następne 8 dni, który zaopiekuje się nami, zawiezie gdzie chcemy, dostaniemy hotele I transport z Delhi do Jaipur, Agry, Varanasi, następnie na granice Nepalską aż do Katmandu.
Cena? Specjalnie dla nas. Niższej nie znajdziemy, zgodnie z mottem “come to us as a turist, leave as a friend”.
(Dla niecierpliwych tutaj zdjęcia z Delhi)
My Poor English Version:
Before my trip to India a lots of people told me "just don't tell anyone that you are first time in India", Well, what can i say, i don't have to tell this, everyone see this, everyone feel this, everyone hear this. I can't compare my first impression of India with anything else in my life, and i think i've seen a lot..
When we had landed in capital of India at deep night first we came to prepaid taxi station and ask for taxi to Ajaj hotel. I showed them paper with full address, name of hotel, street and district of town. Boy in small box told us: 400 rupis and our journey thought town has begun. Delhi shows us dirt, darkness, fire on the streets and the deeper in the town, streets became narrowed and more dirty, we has been seen homeless dogs, probably wild. Buildings intimidate us by electric cables, there was no street names, no numbers, nothing...
Cap driver from the beginning felt that we are first time in India, instead of Hotel he drove somewhere 3km away from place that we wanted to be, frightened, we decided to find any hotel near by and wait for day light. Our driver has stopped near some travel agency and ask some person where we can find hotel... after 5 minutes i started my first price negotiations at hotel...from 3300 rupes to 1500 for 2 person room.
In the morning , still in influence jet lag we came out from hotel willing to see some monuments in Delhi, "You need a map" a hearted..."no, thanks, i've got one"... "just step into travel agency, they will help you", "no...thanks"... "common, i won't pay anything".....i have went in....
Do i have to tell that we are first time in India? No... Everyone see this, everyone feel this...
After hour we went out from travel agency with bought trip to Jaipur, Agra, Varanasi to Nepal border till Kathmandu, with personal driver everyday...with booked hotels, trains and busses. Our trip special suited for us...with special price only for us in harmony with travel agency saying "come to us as a tourist, leave as a friend"
Do i have to tell that we are first time in India? No! Our trip has begun.
oj tam, oj tam, Benq pamiętAJ,że co Cie nie zabije to Cie wzmocni...albo na odwrót;-)Niechaj MOC będzie z Wami, dwoma Benedyktami!!!
ReplyDeletehej Ben nie dawaj sie wrabiac Hindusom, sprawdzaj ceny np. na http://wikitravel.org/en/Delhi#Sleep, przynajmniej bedziesz mial pojecie ile powinienes zaplacic. gdzie jak gdzie, ale w Indiach na kazdym kroku beda Cie robic w balona...
ReplyDeleteobserwujemy z napieciem rozwoj wydarzen i trzymamy kciuki - powodzenia!
BiG
Benek powiem Ci tak..podróżnik z Ciebie żaden jak śpisz w hotelach za 1500Rs..są lepsze za 250Rs....to są prawdziwe Indie...ehhhh zawiodłam sie:)..może z czasem bedzie lepiej:) trzymam kciuki i buziole
ReplyDeleteHave you been to a fresh produce market yet? I dont recommend eating anything there unwashed, but certainly go check out the odd veggies that you only get in India ...and the masses of people.
ReplyDeletePersonal Driver: the only way to travel!
_
Prash!