Po dwu dniach w podróży z Pokhary do Bangkoku w końcu wysiadłem z samolotu skierowałem się do miejsca gdzie wydają wizy “on arrive”. Po wypelnieniu formularzu wraz ze zdjęciem stanąłem w kolejce gdzie Tajski emigration officer sprawdzał wszystko i wbijał wizę do paszportu. Niestety. Mi nie wbił, pokazując na kartkę, że musze mu pokazać bilet powrotny do kraju. Na nic zdały się tłumaczenia, że zamierzam jechać do Kambodży, Malezji. Był twardy i praktycznie nie znał angielskiego. Nad jego okienkiem świecił neon, “jeżeli potrzebujesz pomocy, pójdź do okienka po prawej”. Tak też zrobiłem, ale tam też odbiłem się od ściany. Zrezygnowany pochodziłem sobie po międzynarodowym terminalu w poszukiwaniu jakiejkiegokolwiek biura linii lotniczej z zamysłem aby kupić jakiś bilet lotniczy. Nie znalazłem nic. Wtedy przypomniałem sobie o tym, że mogę zrobić taki sam przekręt jak z wizą do Indii. Odnalazłem kafejkę internetową, wszedłem na strone esky.pl gdzie zarezerwowałem bilet z Bangkoku do Malezji, wybierając opcje – przelew. Dostałem mailem potwierdzenia zarezerowania biletu i prośbę o przelew. Wydrukowałem to i wróciłem do kolejki do emigration officera. Popatrzył się na kartkę, na której było wszystko po polsku, znalazł numer lotu, godzine, po czym wbił mi wizę do paszportu i w końcu po 2-3 godzinach spędzonych na lotnisku mogłem wkroczyć na ziemie Tajlandii.
Bangkok mnie przyjął bardzo miło! Cywilizacja, żadnych problemów z znalezieniem transportu (busa) do miasta, zadnych problemów z hotelem (tanim!). Super atmosfera, fantastyczne jedzenie!. Przepakowałem się i zostawiłem paralotnie w jednym z hotelowych przechowalni (2zł doba). Wieczorem, po szaleńczej nocnej jeździe tuptupem po Bangkoku wszedłem do pussy landu… Najlepsze pussy show w mieście (wg. drivera), gdzie Tajki pokazywały co kobieta może zrobić przy pomocy swoich narządów płciowych, a na koniec godzinnego show-u zaserwowano nam sex Tajki z Tajlandczykiem na scenie z happy endem.
Następnego dnia ruszyliśmy z Sebastianem autobusem do Kambodzy. Rano około 8, gdy czekaliśmy na mini bus młodzi anglicy właśnie wracali z imprezy z Tajkami, ledwo trzymając się na nogach ciagneli do pokoji…hehehe, cóż,raczej to były wyrzucone pieniądze w błoto przy ich stanie upojenia.
Wybaczcie – post był pisany bardzo szybko, zdjęcia później, wszystko później.
My broken English version:
After two days of traveling from Pokhara to Bangkok I got off from the plane and headed to the place where i can get visa of arrive. After filling out the form with a picture I stood in line for Thai Emigration officer which been checking everything and stucking a visa in the passport. Unfortunately. I did not get visa, He pointed to a card where was written that I have to show him a return ticket home. I was traing to explain him that I intend to go to Cambodia, Malaysia, take a train, bus, not flight - what's why i don't have it. He was tough and knew practically no English. Above the neon glows, "if you need help, go to the right side and ask." I did it, but it was like bounced off the wall. Resigned came after i couldn't find on the international terminal any airline office with the idea to buy a airplane ticket to anywhere from Thailand. I have not found anything. Then I remembered that I could do the same scam as with India visa. I found an Internet cafe, I went to the page where I booked ticket from Bangkok to Malaysia, selecting payment options - bank transfer. I got email confirmation and request for payment transfer. I printed it and went back into the queue for Emigration Officer. He looked up at the paper, which was all in Polish, he found flight number on it, then put isa in my passport. Finally after 2-3 hours spent at the airport I was able to enter the land of Thailand.
Bangkok welcomed me very nice! Civilization, no problems with finding transportation (bus) into town, no problems with the hotel (cheap!). Great atmosphere and fantastic food!. Repacked and left to hang gliding in one of the hotel (price 0,5 EUR per day). In the evening, after crazy tup-tup night ride I went to Bangkok - Land of pussy ... Into the best pussy show in town (according to the driver), where Thai showed what a woman can do with their genitals and finally, at the end served us the public sex on stage with a happy ending.
Next day we went with Sebastian bus to Cambodia. Morning around 8 when we waited for the mini bus, young English men just returned from a party with Thai girls, barely walking and holding haft empty buttle of wiski.. hehehe, well, rather, It was rather waisted money i would say.
Hmmm, gdzież to Benq wylądoWAŁWAŁWAŁeś, że tak Ci się podoba: w Tajlandii, czy Pussylandii, hehe ?
ReplyDelete