Sunday, December 26, 2010

Kathmandu

Jedno z trzech największych miast w Nepalu. Stolica. Według wikipedii 6 razy mniejsze niż Wrocław, ale jak przystało na azjatyckie miasto, prawie 2 razy więcej ludzi tam żyje no i oczywiście jest wyżej, jakieś 1,2 km wyżej niż Wrocław. Czyli z waszej perspektywy dalej jestem w chmurach iz wyższością spoglądam na was, hehe. Często porównywane do Indyjskich ale w rzeczywistość nie jest taka straszna, można powiedzieć, że się miło rozczarowałem. Widać wpływy kultury Indyjskiej, taksówkarze, rikszarze zaczepiają Cie tak samo jak w Indiach ale z mniejszym natężeniem. Nie ma tej nachalności i az tak bardzo to nie przeszkadza. Nie trzeba się wyłączać. Oczywiście w miejscach wartych obejrzenia cenniki wyglądają podobnie jak w Indiach. Obcokrajowiec buli a tubylcy mają wstęp za darmo. Cóż. Być może już zaczynam się przyzwyczajać do tych widoków dlatego takiego dużego wrażenia nie zrobiły na mnie palenie zwłok i pozostałości wrzucane do rzeki. Pfii… Nic specjalnego.
DSCF0555
Za to świątynie Buddy sa niesamowite. Wokóło piękne kamienice, wszystko czyste I zadbane. Wstęp na teren też jest tani. Także oczy Buddy jak najbardziej tak. Dodatkowo stało się coś niewiarygodnego. Mnisi buddyjscy zrobili nam wspólne zdjęcie z tatą za DARMO. Jeden rikszasz też widząc mnie chodzącego o kulach zaproponował mi darmową jazdę (wiem, wiem czym to się mogło skończyć – znam ja Ci już te numery) ale jak mu powiedziałem, że nie zapłace ani 1 rupii dalej podtrzymywał swoją oferte.
DSCF0698
DSCF0710
Oprócz Indyjskich wpływów widać tutaj także zachodnie i nie mówie tu o McDonaldach, czy KFC, których w całym Napalu nie ma, tylko o (jeszcze raz musze podkreślić) czystości (w porównaniu do Indii). Nie mogę powiedzieć, że nie ma śmieci, ale w wiekszości przypadków, wszyscy starają sie ją utrzymać w ogół siebie co prowadzi do tego, ze w miejscach gdzie jest dużo sklepów, miejscach typowo turystycznych nie ma walających się śmieci. W całym mieście nie wywąchałem zadnych zapachów uryny. Tak jak to sobie z ojcem dyskutowaliśmy – niewiele wysiłku potrzeba aby pozamiatać koło siebie i utrzymać względną czystość – Nepalczykom się chce i chwała im za to.
DSCF1036
W samym centrum o nazwie “Thamel”, gdzie przeważnie wszyscy turyści sie zatrzymują jest mnóstwo małych uliczek, na których ściśnięte jest tysiące małych sklepów z kolorowymi ubraniami oraz ekwipunkiem trekkingowym. Można tutaj kupić wszystko co potrzebujesz w górach. Oczywiście jak potrzebujesz tragarza, przewodnika czy przelotu samolotem, balonem nad himalajami, także znajdziesz wiele ofert w lokalnych biurach podróży.
Wszystko to wygląda podobnie to wąskich uliczek w Barcelonie, bo gdzie sie nie rozglądniesz nad głowami w kamieniczkach masz smoki, słonie I inne dziwadła. Różnica polega tylko na tym, że nie jest tak zadbane a uliczkami jeżdzą tam małe taksówki, a raczej przeciskają sie pomiędzy przechodniami. W prawie każdym sklepie znajdziesz tu podróbki firmowych ubrań a praktycznie każdy Nepalczyk jest ubrany “markowo”. The North Face nosi tu każdy. hehe
DSCF0913
Ponieważ dalej musiałem używać kuli aby chodzić, byłem wyjątkowym celem na rikszarzy. Myślałem, że nigdy nie użyje tego środka transportu ale aby nie obciążać zbytnio nogi postanowiłem skorzystać w propozycji młodego chłopaka. Dodatkowo był to pierwszy kontakt w moim życiu z analfabetą. Gdy pokazałem mu miejsce na mapie, gdzie chce się dostać, odpowiedział, że musze mu przeczytać nazwę. Czytać nie potrafił ale podstawy angielskiego miał dość dobre – w porównaniu z niektórymi taksówkarzami (w ogóle poziom angielskiego jest tu wysoki w porównaniu z Polska) Po tym nastąpiło ustalenie ceny. 150 rupii, (buhahaha)… 100 rupii (tato!  damy mu te 4 zł, niech chłopak się cieszy)…. 50 rupii.. (widzisz, dalej chłopak schodzi z ceny, jedziemy).

Po szaleńczej jeździe, ma miejscu daje mu 100wkę a on prosi o napiwek. hehehehe….dostał.
Lubie Nepal.

My broken English version:


One of the three largest cities in Nepal. Capital. According to Wikipedia six times smaller than Wroclaw, but it’s still an Asian city so nearly 2 times more people living there and of course, it is higher, about 1.2 km higher than the Wroclaw. So from your perspective I am still in the clouds and the superiority look at you, hehe.Often compared to the Indian but in reality is not that terrible, I can say that I haven’t got disappointed. You can see the Indian influences of culture, taxi drivers, rickshaw drivers bothers you , want to drive you  like in India but with less intensity. Does not have the impudence and so much do not mind. You do not need to turn off. Of course, in touristic places the pricing look like in India. Foreigner pays and the natives have access for free. Well. I’ve already being starting to get used to these views because it hasn’t done a huge impression on me. Burning dead body's and the remains thrown into a river. Pfii ... nothing special.
But the Buddha temples are amazing. Around the beautiful buildings, everything clean and neat. Access to the site is inexpensive. So, The eyes of the Buddha – 3 times  yes! In addition, something incredible happened. Buddhist monks took photo of us (my dad and me) for FREE. One rickshaw also saw me walking with crutches offered me a free ride (I know, I know what this could end up - I know those tricks), but as I told him that i will not pay him he maintained its offer.
In addition to Indian influence can be seen here as the western and I'm not talking about McDonald's or KFC, which throughout Napalu is not just about (once again I must stress), purity (compared to India). I can not say that there is not garbage, but in most cases, everybody is trying to clean around his self usually leads to the fact that in places where a lot of shops, tourist sites typically do not have rubbish. I haven’t also smell any urine in the town. Just as we have discussed with my father - not much effort is needed to swept around each other and maintain the relative purity – Nepalies can be proud about this.
In the center of town called "Thamel, where most all the tourists stop  is a lot of small streets, which is squeezed thousands of small shops with colorful clothes and trekking inventory. Here you can buy everything you need in the mountains. Of course, as you need a porter or a guide trip by plane, hot air balloon over the Himalayas, and you will find many deals in the local travel agencies.
All this looks like the narrow streets of Barcelona, where I do not eyes peeled over the heads of the houses that have dragons, elephants and other oddity. The difference lies in the fact that it is not so neat and on those small streets go taxis (rather a between pedestrians). In almost every store you'll find fake brand clothing and practically everyone is dressed in best brands like The North Face, Nike. hehe
Because I had to continue to use the clutches’, I was decided to use rickshaws. I thought I would never use this type of transport but disabled person have to choose.I accepted the proposal of a young boy.In addition, it was the first person in my life with an illiterate. When I showed him a place on the map where you want to get, he said that I have read his name. Could not read but his English was pretty good - compared to some taxi drivers (in general English level is higher in Nepal comparison with Poland) But first, price. 150 rupees (buhahaha) ... 100 rupees (Dad!, give him this 1 euro, let the boy is happy) .... 50 rupees .. (You see the price still goes down, we're going).
After a crazy drive, we gives him 100 rupees and he asks for a tip. hehehehe .... he has got his tip.
I like Nepal.

No comments:

Post a Comment