Saturday, November 27, 2010
Droga do Nepalu (filmy)
Friday, November 26, 2010
Varanasi
I've got so much to show you...so much pictures and movies... but internet is so slow here that each move upload take hours, hours and hours...
Monday, November 22, 2010
Indie–kiedyś musiało być fajnie
To już ostatni wpis podsumowujący Indie. Jak już zauważyliście jestem na nie, ale trzeba postawić tą kropkę nad "i" i opowiedzieć o architekturze. Ludzie mówili mi, wyłącz się, nie zauważaj jak to wygląda teraz, wyobraź sobie jak to musiało wyglądać dawno temu a poczujesz magie Indii.
Muszę powiedzieć, że Taż Mahal mnie nie zawiódł, imponująca budowla zapierająca dech w piersiach, zupelnie coś innego niż europejskie budowle. Na tle nieba, bez zadnego towarzystwa, zbudowana po to aby być podziwiana. Wielka atrakcja Indii. Cóż, dla samego Tadż Mahala warto było odwiedzić Indie.
Albo Amber Fort, (tutaj lepsze zdjęcia), siedziba macharażdzy. Piękna rzecz, zbudowana z rozmachem, z wykorzystaniem tylko najlepszego budulca jakiego dało się zdobyć, sprowadzane z całego świata. Pomyśleć jak to musiało wyglądać dawniej…
Albo Jairpur, różowe miasto. Piękna architektura wokoło, powyżej, a na ziemi, brud, smród i Hindus.
Może jestem uprzedzony, może zwyczajnie nie umie się “wyłączyć” ale dla mnie całość jest ważna. To co widze w Indiach to “pięknie i bogato BYŁO, syfiasto JEST TERAZ. Mogę to tylko porównać do zniszczonych kamienić we Wrocławiu. Raczej nikomu w Indiach nie poleciłbym podróży przez pół świata aby zobaczyć jak pięknie było, poleciłbym aby zobaczyli rynek, gdzie wszystko jest wyremontowane, czyste, zadbane.
Koniec na temat Indii.. Nastepne posty już o Nepalu gdzie jestem I zamierzam posiedzieć długo.
English Version: This is last post about India, sorry guys, I needed to write all before I’ll lost, now. I’m gonna translate all that post in English, and then, next post will be about Nepal , where I am right now.
Saturday, November 20, 2010
Indie–ludzie
My poor English version:
Pokhara - Nepal - Pierwsze latanie
Hello, my post are non-chronologically (i will come back to India in next post) but i couldn't keep from posting this, today was first flying day in Nepal...It was super fantastic nice :P Here is my flight:
Thursday, November 18, 2010
New Delhi
Po pewnym czasie jednak zaczynasz zauważać, że ta kobra to raczej Cie nie dziabnie, bo hindus pewnie zęby jej wyrwał czy inną sztuczkę zastosował, że pewnie naćpana jak większość tego wielkiego miasta. Jak wiesz gdzie iść, co ile kosztuje, czego unikać sprawa nabiera zupełnie innych kolorów. Zaczynasz przekonywać się do straganów z jedzeniem a nie drogich restauracji...
Sklepy, chciałoby się pójść do jakiegoś supermarketu czy mini-marketu gdzie tanio nakupisz sobie jedzenia i picia... hmm. Długo w Delhi nie byłem ale raczej tego nie ma. Są tylko wszędzie maleńkie sklepiki, przepraszam, wnęki bez przedniej ściany gdzie siedzą hindusi i oferują produkty spożywcze jak i wszystkie inne. Wszystko upchane, schowane także nie zobaczysz co możesz kupić, masz potrzebę, podchodzisz i pytasz się czy maja... no i za ile mają.
Smog otaczający całe miasto ogranicza widoczność, nie pozwala się przebić do końca promieni słonecznym, powoduje, że po pewnym czasie w nosie masz czarny osad. Pierwszy raz w życiu doświadczyłem tego i możecie tylko sobie wyobrazić jak bardzo chciałem zobaczyć niebieskie niebo z chmurami. Wyjeżdżając z miasta czekałem z utęsknieniem. 10km, 20km, 50km, 100km. Uff... W końcu go już nie ma.
My poor English version:
Ruch drogowy
My poor English version:
Saturday, November 13, 2010
tada,tada,tada,taaada
![]() |
| Od New Delhi - Videos |
Friday, November 12, 2010
Pierwszy raz w Indiach
(Dla niecierpliwych tutaj zdjęcia z Delhi)
My Poor English Version:
Before my trip to India a lots of people told me "just don't tell anyone that you are first time in India", Well, what can i say, i don't have to tell this, everyone see this, everyone feel this, everyone hear this. I can't compare my first impression of India with anything else in my life, and i think i've seen a lot..
When we had landed in capital of India at deep night first we came to prepaid taxi station and ask for taxi to Ajaj hotel. I showed them paper with full address, name of hotel, street and district of town. Boy in small box told us: 400 rupis and our journey thought town has begun. Delhi shows us dirt, darkness, fire on the streets and the deeper in the town, streets became narrowed and more dirty, we has been seen homeless dogs, probably wild. Buildings intimidate us by electric cables, there was no street names, no numbers, nothing...
Cap driver from the beginning felt that we are first time in India, instead of Hotel he drove somewhere 3km away from place that we wanted to be, frightened, we decided to find any hotel near by and wait for day light. Our driver has stopped near some travel agency and ask some person where we can find hotel... after 5 minutes i started my first price negotiations at hotel...from 3300 rupes to 1500 for 2 person room.
In the morning , still in influence jet lag we came out from hotel willing to see some monuments in Delhi, "You need a map" a hearted..."no, thanks, i've got one"... "just step into travel agency, they will help you", "no...thanks"... "common, i won't pay anything".....i have went in....
Do i have to tell that we are first time in India? No... Everyone see this, everyone feel this...
After hour we went out from travel agency with bought trip to Jaipur, Agra, Varanasi to Nepal border till Kathmandu, with personal driver everyday...with booked hotels, trains and busses. Our trip special suited for us...with special price only for us in harmony with travel agency saying "come to us as a tourist, leave as a friend"
Do i have to tell that we are first time in India? No! Our trip has begun.
Wednesday, November 10, 2010
Indyjskie klimaty
Nareszcie na lotnisku w Warszawie. Niedługo wylot. Tato, z którym jadę do Indii zestresowany niesamowicie, dlatego też jestem tu 3 godziny przed naszym lotem, dlatego też przyjechaliśmy do stolicy dzień wcześniej. Odkręcaliśmy problemy z wiza ojca, bo dostał z tylko na pojedynczy wjazd do Indii I bał się, że nie będzie mógł pojechać do Nepalu. Już we Wrocławiu miałem przeczucie, że wszystko będzie dobrze I nie musimy przyjeżdżać tak wcześnie….(wiem, to do mnie niepodobne!) ale tato ledwo żył, że stresu więc niezdrowo wcześnie rano w poniedziałek wyjechaliśmy z domu do Warszawy.
Hindus spisał się, tak jak mówił przez telefon, po pół godzinie przyszedł z….. poprawioną wizą – ręcznie dopisane “double” zamiast drukowanego single. Zobaczymy czy będą z tym problemy na granicy nepalskiej.
Z moją wiza nie było problemu. Teraz możemy powiedzieć to na pewno. W ambasadach nikt nie sprawdza żadnych papierów, a na pewno biletów lotniczych. Lekko podretuszowany bilet w jedną stronę w paintcie wystarczył im całkowicie.
Inna opowieść to usługa DHLu, którą zamówiłem aby odebrała wizy z ambasady. W czasie telefonicznego zgłaszania u kuriera wyraźnie im powiedziałem, że do odebrania są dwa paszporty, dla mnie Benedytka Tymoteusza Kroplewskiego oraz ojca – Benedytka Jacka Kroplewskiego… Pan uprzejmie potwierdził, że zapisał to I chciał się już rozłączać gdy zapytałem się go czy nie spyta się mnie GDZIE ma przesłać te paszporty…”Ambasada Indyjska nam to powie”. Jasne. Już to widzę. Na wszelki wypadek podałem mu adres. Następnego dnia. Kurier pojawił się tylko z ojca paszportem.
Poor English Version:
My first post. So many to say but I will try to focus on most important issues. First step to get visa to India is to by return ticket to country – to prove Indian authorities that you will back from India. Hmm… From European point of view it is stupid, who would want to migrate to poor India from rich European countries… but I heard that it is only because European Union wants the same from Indian’s tourists. Well… I had been thinking about this, what should I do? Should I tell them truth and have a lot of difficult questions and discussions or… make a fake return ticket and say nothing about my plans. I choose easiest way…. I can say… Paint in windows can do miracles…
After while Indian embassy website showed me that my and my father visa is ready to collect. Great. I had called to DHL (courier) and made request to collect our passports from embassy. Task seems to be easy but not in our configuration because… my father as me has the same name - Benedykt. Clearly and slowly described that courier need to get 2 passports, one Benedykt Tymoteusz Kroplewski and second Benedykt Andrzej Kroplewski (different only in second name). I had got answer in from phone that all is written and set up…. but…after few days , when DHL rang to our door I saw that this task was to difficult for them. He collect only one passport. My fathers one. Even worst, when I looked inside I saw that visa exist but valid only for ONE ENTRY which mean that my father will not have ability to go with me to Nepal…..
After few calls we decides to go one day earlier to capital (when we flight out) to sorted out our problems…. After short talk with Indian supervisor he took my father’s passport and promised to fix the problem in next half hour. I have to say….I was surprised but he keep his word….Visa had “double” entry….written by hand with ambassador sign.
